W ostatnim czasie na platformie YouTube pojawił się ciekawy film. OGLĄDAJ FILM
Nowy Tomyśl
26-28/08/2011

„Mierzcie siły na zamiary! Porywacie się z motyką na Słońce! Impreza o światowym zasięgu w powiatowym miasteczku? Czy to możliwe?” - Sceptyków i wątpiących nie brakowało do ostatniej chwili. Na szczęście pomysł, który zrodził się w głowie jednego człowieka, zakiełkował także w sercach innych. No i udało się!
I oto na przełomie sierpnia i września 2008 roku, w Nowym Tomyślu pojawili się artyści i rzemieślnicy z 13 krajów świata. Powiało egzotyką, bo na placu, pod parasolami zasiedli nawet Afrykańczycy z Senegalu, Burkina Faso, Kamerunu, Mali. A było co oglądać. Jak się okazało , wyplatać można nie tylko z wikliny, a na dodatek o niebo więcej niż tylko zwykły koszyk, czy fotel ze stolikiem. Sięgnięto po korzeń sosny, rogożynę, łubę, winil, sznurek, słomę, trzcinę. Na oczach tysięcy ludzi powstawała sztuka pleciona palcami.
Po imprezie posypały się recenzje. Zaskakująco pozytywne, jak na pierwszą edycję tego projektu. Okazało się, że ten szalony plan można wykorzystać do promocji miasta i regionu. Ale nie tylko o to chodziło. Spotkanie się w jednym miejscu kultur i tradycji różnych regionów, państw, kontynentów dało okazję do nawiązywania kontaktów, wymiany doświadczeń, szukania nowych źródeł inspiracji. A wszystko po to, aby ocalić plecionkarstwo od zapomnienia i wytyczyć mu nowe ścieżki rozwoju.
Kilka tygodni po szczęśliwym finale, zrodziła się kolejna śmiała myśl, aby Festiwal kontynuować. Mówi się, że nie sztuką jest zorganizować imprezę, która odbędzie się tylko raz. Przy drugiej odsłonie, trzeba się bowiem jeszcze więcej napracować. Musi być ciekawiej, bardziej spektakularnie i kolorowo. No i stało się. Klamka zapadła. Decydenci podjęli uchwałę. Złożono podpisy, pieczęcie. Powołano komitet organizacyjny. Machina ruszyła.
II Światowy Festiwal Wikliny i Plecionkarstwa odbędzie się w dniach 26 – 28.08.2011 roku. Wzorem poprzedniej edycji towarzyszyć będzie Jarmarkowi Chmielo – Wikliniarskiemu, który rokrocznie gromadzi coraz to większą publiczność.
Z rozesłanych po świecie maili, rozmów telefonicznych i spotkań wynika, iż tym razem międzynarodowy zasięg Festiwalu będzie znacznie większy. Już dziś, na blisko półtora roku wcześniej, chęć wzięcia udziału deklarują plecionkarze z ponad 30 państw. Być może zobaczymy wśród nich nawet Australijczyków, Gwinejczyków i Kubańczyków.
Projektem zainteresowały się także wyższe uczelnie w Poznaniu. Podpisane zostało porozumienie z Uniwersytetem Przyrodniczym. Do współpracy zaprosiliśmy Instytut Etnologii i Antropologii Kulturowej UAM. Pieczę naukową sprawować będzie także Uniwersytet Warmińsko – Mazurski.
Aby tradycji stało się zadość, miastu przybędą nowe, wiklinowe atrakcje:
- największe w Europie salicarium, czyli plantacja gromadząca wszystkie odmiany tej rośliny;
- licząca ponad 300 eksponatów wystawa polskich koszy, powstała w oparciu o stare, sięgające początków XX w. katalogi. Okazuje się, że wzory, zawarte na ich pożółkłych kartach zaskakująco dobrze wpisują się w nowoczesne trendy wzornicze..
- „Ptasia Wyspa” – będzie to nie tylko miejsce cieszące oko zwiedzającego wyrafinowaną wiklinową formą przestrzenną, ale także przykład wykorzystania tego surowca przy regulacji brzegów cieków i zbiorników wodnych.
Gorąco będzie zapewne podczas obrad II Forum. Do udziału w debacie zapraszamy: decydentów, naukowców, architektów krajobrazu, projektantów wzornictwa, przedstawicieli przemysłu, dziennikarzy, a także, bo jakżeby inaczej, plantatorów i plecionkarzy.
Zmierzmy się z niewygodną prawdą i nie bójmy się formułować ostrych tez! Nie da się wyżyć z uprawy wikliny na potrzeby plecionkarstwa, równie ciężko utrzymać rodzinę z wyrabiania koszyków. A i rąk do pracy z roku na rok coraz mniej. Wąski rynek zbytu surowca, niekorzystne regulacje prawne, niegodziwa polityka cenowa hurtowników, wzrost szarej strefy, ciągle jeszcze zbyt słaba integracja branży to problemy, z którymi zmagamy się na co dzień.
„To po co cały ten wielki światowy festiwal, skoro tak Wam ciężko i z roku na rok jest Was coraz mniej ?” – nie mogą nadziwić się niektórzy. – Po to, abyśmy za niedługo nie trafili do Muzeum, które sami niegdyś wybudowaliśmy, tym razem jako eksponaty – odpowiadamy. Wiemy, że istnieją pomysły i rozwiązania, które mogą nam pomóc, jeśli zostaną dostatecznie wypromowane.
Myślimy odważnie oraz szukamy nowych ścieżek, a także osób i grup zawodowych, które pragniemy zainteresować praktycznymi możliwościami wykorzystania wikliny. Liczymy, że i tym razem nasza koncepcja spotka się z Państwa ciepłym przyjęciem i już dziś zachęcamy do uczestnictwa w Festiwalu !